:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  7°C słabe, przelotne opady deszczu

Ciekawie o doktorze Rutkowskim

Kolejne spotkanie Uniwersytetu Trzeciego Wieku odbyło się 7 i 8 maja (poniedziałek, wtorek). Tym razem miejscem wykładów była Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta, a tematem osobowość Leona Rutkowskiego (1862-1917) i jego wkład w dzieło odzyskania niepodległości. Wykłady poprowadziła kierownik Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska Mirosława Krysiak.

Wykładowczyni opowieść o działalności niepodległościowej Leona Rutkowskiego rozpoczęła cytatem z materiałów archiwalnych, w których o doktorze Rutkowskim i jego bracie pisano tak: „Na wszystko mieli czas, tylko nie na samochwalstwo i gadanie próżne”.

- Piękne i prawdziwe słowa. Z dużą pokorą i skromnością, bez pomników robili swoje - mówiła Mirosława Krysiak.

Opowieść o Leonie Rutkowskim była bardzo ciekawa i warto może w pigułce streścić jej najważniejsze fragmenty.

Działalność niepodległościowa dr. Rutkowskiego była rozległa. Rozpoczął ją będąc w szkole średniej, potem były studia, a później wstąpił do Związku Młodzieży Polskiej, organizacji  tajnej patriotycznej walczącej z caratem, która zajmowała się rozpowszechnianiem edukacji patriotycznej. Rutkowski miał ścisły kontakt z ośrodkami konspiracyjnymi w Krakowie i Warszawie. Jeździł na Pomorze pertraktować w zaborze pruskim, co będziemy wspólnie robić, jak do tej niepodległości dojdzie. Podobnych akcji i inicjatyw było wiele. Ciekawostką może być fakt, że w pewnym czasie z własnych funduszy powielił egzemplarz Gazety Polskiej w ilości 30 tys. egzemplarzy i rozprowadził go po całym zaborze rosyjskim, wykorzystując swoje różne kontakty. Swoją działalnością naraził się ówczesnej władzy i był dwukrotnie aresztowany. Udawało się tak dr. Rutkowskiemu przez 10 lat. Podczas pierwszego aresztowania zabrali go do Cytadeli Warszawskiej i tam spędził pół roku. Kiedy wrócił miał roczny dozór policyjny, każdą wizytę do pacjenta musiał zgłaszać władzom carskim i zakaz wjazdu do Warszawy. Kolejnego aresztowania dokonali Rosjanie w 1905 w listopadzie za to, że przeprowadził bardzo intensywne dwie akcje. Pierwsza dotyczyła złożenia przez samorządy gminne petycji do władz carskich o wprowadzenie języka polskiego do szkół i urzędów a druga akcją spowodował, że okoliczne samorządy oprotestowały opodatkowanie na rzecz tworzenia szkół rosyjskich i budowy szpitala pod wezwaniem cara Aleksandra II. Dr Rutkowski po drugim aresztowaniu został osadzony na Pawiaku, razem z nim było również dwóch płońszczan Organek i Malinowski. Władze carskie, delikatnie ujmując, nie pochwalały działalności dr. Rutkowskiego i innych społeczników.

Kierownik Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska przeczytała też archiwalny wycinek prasowy o tym jak opisywano powrót płońszczan z Pawiaka.

Noc carskiej okupacji, 4 grudnia 1905 roku. ,,…witało ich tych trzech: dra Rutkowskiego, Organka, Malinowskiego całe miasto, ale nie w Płońsku tylko już w Zakroczymiu. Stamtąd wyruszył jedyny w swoim rodzaju pochód. Przewodziła mu banderia konna złożona z 250  koni, jeźdźców ze szlachty i włościan, za nią w odkrytych powozach jechali trzej skazańcy już ze swoimi rodzinami złączeni.  W dalszej kolejności podążał  długi sznur powozów, karet i bryczek, a także zwykłych wozów włościańskich. Wszystkie zatłoczone byli ludźmi bez podziału na stan materialny i pochodzenie. Na końcu podążała tez 250-konna banderia a po drodze do Płońska pochód rósł i potężniał, bo każda wieś Kroczewo, Załuski, Szczytno i inne nie tylko ich witali ale przyłączali się. Na rogatkach Płońska tłum mieszczan  zasilony został ludnością z okolicznych wsi, było ich więcej niż cały Płońsk liczył mieszkańców. Po powitaniach i przemówieniach z obu stron cały ten tłum obszedł w pochodzie miasto, zatrzymał się przy kościele, szedł dalej, śpiewano „Boże coś Polskę” i „Z dymem pożarów”. Wieczorem miasto było iluminowane świecami, latarniami, lampami naftowymi i pochodniami. Nadeszła północ, z której nastaniem ludzie powoli rozchodzili się do domów. Dzień 4 grudnia 1905 roku, bo wtedy miało miejsce to zdarzenie zaliczyć należy do najpiękniejszych dni w dziejach Płońska. Dzień zbratania, solidarności społecznej i dojrzałości obywatelskiej. Wielka wigilia do niepodległości…”

tekst i foto: Katarzyna Kołodziejczyk

Ciekawie o doktorze Rutkowskim komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się