:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Magiczna prowincja – odcinek 42: o poprzednim życiu, kolejnej groźbie i szaleństwie wydawcy...

powieść, Magiczna prowincja odcinek poprzednim życiu kolejnej groźbie szaleństwie wydawcy - zdjęcie, fotografia
24/02/2018 16:13

- Czasami myślę sobie, że w poprzednim życiu musiałam zrobić coś strasznego… - zwierzyłam się Gabrysi, sięgając po kolejny kawałek czekoladowego tortu, wyprodukowanego przez moją rodzicielkę. Myśl, że to będzie trzeci kawałek tłustego, kalorycznego jak cholera ciasta, udało mi zepchnąć na boczny tor.

- Chyba spożyję jeszcze jeden - Gabrysia z wyraźnym poczuciem winy sięgnęła po tort i wykonała gest, jakby chciała go z powrotem odłożyć. - Chyba jednak nie powinnam… Tyłek mam już monstrualny, sama zobacz, na krześle mi się nie mieści. Ale co z tym twoim poprzednim życiem? Co mogłaś zrobić strasznego?

- A skąd ja mam wiedzieć? Nie pamięta się poprzedniego życia. Nie wiem, czasem mam wrażenie, że co najmniej zabiłam jakiegoś papieża.

- Dlaczego papieża? A może byłaś jakimś niegroźnym robaczkiem, albo średniowieczną kurtyzaną morderczynią, która pozbywała się niewypłacalnych kochanków - Gabrysia potargała śpiącą pod kuchennym stołem Tosię.

- Dzięki… To już wolę tego robaczka… - moja podświadomość podsunęła mi obraz wiotkiej mnie, odzianej w powłóczystą, czerwoną szatę, z zakrwawionym nożem w dłoni i obłędem w oczach.

- Robaczek robaczkiem, zajmijmy się ważniejszymi sprawami - Gabrysia odsunęła od siebie niedojedzony tort. - Wiadomo coś z tą twoją wybuchową drogą?

Wybuchowa droga. Gabrysi chodziło o wydarzenia z walentynkowej środy sprzed tygodnia. Gdy usłyszałam jakąś eksplozję z drogi, gdzie stało unieruchomione auto z Adasiem i Gabrysi mężem, pobiegłam tam co tchu. Okazało się, że ktoś rozsypał na drodze szkła i gwoździe, a gdy Adaś się zatrzymał, przebiwszy w aucie wszystkie koła, ten sam lub inny ktoś odpalił petardy. Zdaniem Adasia, podpalono po prostu karton z petardami i raczej nie chodziło o głupi żart, tylko o kolejną groźbę we mnie wymierzoną.

Policja jednak chyba nadal mój przypadek bagatelizowała.

- Jaka groźba? - powątpiewał jeden z policjantów, który przyjechał na miejsce. - Chuligański wybryk co najwyżej. Młodzież może chciała się rozerwać. Te petardy były odpalone spory kawałek od samochodu, nie zagrażały osobom na drodze.

- Może i nie miały zabić, ale na pewno miały przestraszyć - zżymał się Adaś. A z każdą minutą zżymał się coraz bardziej. Żądał, by policjanci zabezpieczyli ślady, a ich zdaniem nie było takiej potrzeby. Adaś wówczas, osiągnąwszy stan wrzenia, sięgnął po broń ciężkiego kalibru. Powiedział, że zadzwoni na skargę do komendanta, mało tego, napisze o tej sprawie artykuł. Policjant, można powiedzieć, poddał się i choć zębami zgrzytał to zadzwonił po ekipę. Ślady więc zabezpieczono, między innymi odciski butów. Ten, co się w tych butach kręcił, miał wielkie stopy… Gigantyczne!

Takie to właśnie miałam wybuchowe walentynki tydzień temu. A gdy w końcu po kilku godzinach wróciliśmy do domu, by przystąpić z Gabrysią i jej mężem do uroczystej kolacji, nie było już niczego konkretnego, co można byłoby na ząb wrzucić. Wujek Staszek rzeczywiście wszystko zeżarł i kolacja wypadła bardziej niż nędznie…

Walentynkowe retrospekcje przerwała mi mama, wpadając do kuchni z moją komórką.

- Telefon ci dzwoni - powiedziała. - Stacjonarny, chyba z Warszawy…

Tak, to był telefon z Warszawy. Dzwonił mój namolny wydawca. Okazało się, że wpadł na pewien świetny pomysł. Oczywiście, jego zdaniem świetny pomysł. Chciał mianowicie, by pisaną przeze mnie powieść wydać w tomach. Pierwszy byłby wydany z tego, co do tej pory stworzyłam.

- Ale to niemożliwe - wyszeptałam, czując, że zaraz zemdleję. Przecież jeśli teraz ukazałaby się powieść, pisana na podstawie faktów, to nie ma siły, prezydent się kapnie w czym rzecz. Przecież moja powieść była niczym matrioszka, taka lalka w lalce. Pisałam o dziewczynie, która dostała spadek na wsi, przeniosła się tam, poznała sąsiada dziennikarza i razem odkrywają niecne czyny rządzącego pobliskim miastem prezydenta. Poza tym Adaś mi pomagał, musiałby być współautorem. Czułam się spokojna, wiedząc, że najpierw napiszemy powieść, a potem zwolnię się z ratusza, nie oddając prezydentowi ziemi po Zuzannie…! A  tak, to wszystko spali na panewce.

- Jak niemożliwe, jak możliwe - sapnął w słuchawkę wydawca. - Teraz jest moda na cykle i serie. W pierwszym tomie rozkręca się różne wątki, kończy jakiś etap ale rozbudza ciekawość czytelnika. Teraz niech ci bohaterowie się zaręczą, a ratuszem niech zatrzęsie jakaś afera.

- Nie słyszę pana… chyba tracę zasięg. Oddzwonię - postanowiłam nie rozmawiać z nim dłużej. Muszę się zastanowić, znaleźć argumenty. Nie mogę się przecież zgodzić. Może powiem mu prawdę? Nie, chyba nie! Jeszcze się wystraszy. Lepiej nie…

- Kto cię tak zdenerwował? - zapytała Gabrysia, która widocznie pogodziła się z wielkością swojego tyłka, bo znów sięgnęła po ciasto. - Zjem sobie jeszcze, potem może już niczego nie być… Bo jak twój wujek się tu pojawi, to sama wiesz.

- Nikt ważny - odparłam, bo choć Gabrysia znała całą prawdę i zaufanie mieliśmy z Adasiem do niej bezgraniczne, to w kuchni pojawił się wspomniany wujek Staszek.

- Co tam pojadacie, dziewczynki? - zapytał, lustrując resztki tortu i otworzył lodówkę. - Przepyszny ten torcik, prawda? Jadłem już, to wiem. Nie zostało nic w lodówce? O widzę, jest jeszcze. To już sobie go zjem, bo został tylko kawałeczek. Jakaś łyżeczka jeszcze by się zdała…

Wujek zlokalizował łyżeczkę i poszedł do salonu z kawałeczkiem tortu. Tak konkretnie to z jego ćwiercią.

- To fascynujące - westchnęła Gabrysia. - Jeszcze nie spotkałam nikogo, kto by tyle mógł zjeść.

- Doszłam do wniosku, że w poprzednim życiu nie mogłam zabić papieża - podzieliłam się swoim najnowszym odkryciem. - Zabiłam co najmniej trzech…

KObieta

Reklama

Magiczna prowincja – odcinek 42: o poprzednim życiu, kolejnej groźbie i szaleństwie wydawcy... komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Zatrudnię do pracy przy

Zatrudnię do pracy przy elewacjach. Od zaraz. Praca cały rok. Stałe, stabilne warunki pracy. Szkolenia.


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez plonszczak.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

pł1994 z siedzibą w Płońsk 09-100, Płocka 85A,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"