:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Magiczna prowincja - odcinek 43: o przesłuchaniu i autowywiadzie

powieść, Magiczna prowincja odcinek przesłuchaniu autowywiadzie - zdjęcie, fotografia
27/02/2018 15:46

Z każdą minutą byłam coraz bardziej wściekła. To było, można powiedzieć, jak przypływ, powódź, gdy woda przelewa się, wylewa i wszystko zalewa. Ale mnie zalewała wściekłość i jeszcze chwila, a naprawdę nie ręczę za siebie!
Od godziny siedziałam w komendzie policji i byłam przesłuchiwana przez dobrze mi znanego policjanta. Jednego z tych, którzy zajmowali się śledztwem w sprawie prześladowania mojej osoby. Drugi też siedział w pokoju, ale póki co, milczał. Pan przesłuchujący na samym początku dał mi wyraźnie do zrozumienia, że nie jest zadowolony z faktu, że zaskarżyłam decyzję o umorzeniu śledztwa a to, że sąd moje zdanie podzielił, to nic nie znaczy. A między wierszami wplótł swoje przekonanie, iż jestem przewrażliwiona,  coś tam sobie wymyślam i przesadzam, przez co policja, zamiast zajmować się poważnymi sprawami, traci na mnie czas. Ale skoro sąd zdecydował tak, a nie inaczej, to trudno, muszą robić swoje. Więc robią…
- Kto pani zdaniem mógł rozsypać te gwoździe na pani drodze. I po co? - zapytał policjant.
- Nie wiem kto… Nie było mnie tam. Jakbym wiedziała, że będzie rozsypywał, to bym podejrzała kto… I jak po co? Oczywiście po to, bym przebiła koła i musiała się zatrzymać, żeby miał czas na odpalenie petard. Żeby nie wystraszyć.
- Nie wiadomo przecież, czy ta sama osoba, która rozsypała gwoździe odpaliła petardy. I nie wiadomo, czy to było wymierzone w panią. Przecież to sąsiad został poszkodowany, a nie pani…
- To jest droga dojazdowa do mojej posesji. Oczywiste, że we mnie było wymierzone. Sąsiad trafił na to przypadkiem, akurat przyjechał. W celach osobistych, umówieni byliśmy na kolację.
- Dobrze… rozumiem. Załóżmy więc, że nie był to chuligański wybryk jakichś dzieciaków. Ktoś chciał panią przestraszyć, dać coś do zrozumienia. Kto to mógł być i dlaczego? Ma pani jakichś wrogów?
- Mówiłam już, że nie wiem! - niewykluczone, że jednak podniosłam głos. - Jak bym wiedziała, to bym powiedziała. Ten sam, który wcześniej mnie prześladował. Może chce, żebym się stąd wyniosła.
No i dobra, powiedziałam to. A mianowicie, że byli tacy, którzy chcieli kupić ziemię ciotki Zuzanny, a ja sprzedać jej nie chcę. Więc może o to chodzi?
- A podobno sprzedaje pani ziemię prezydentowi? I dlatego dał pani pracę… - odezwał się milczący do teraz policjant. - Kto oprócz niego chciał kupić?
No, proszę! Nie doceniłam panów śledczych. I co tu teraz odpowiedzieć? Przecież zgodnie z prawdą dostałam robotę w ratuszu w zamian za ziemię. Ale póki co, nie mogę się przyznać do wspólnej z Adasiem śledczo-wydawniczej akcji. Spaliłaby, jak to się mówi, na panewce.
- Nikomu jeszcze tej ziemi nie sprzedałam - odparłam, postanawiając nie wchodzić w szczegóły. - I nie tylko prezydent chce ją kupić. Był tu i wójt i ten największy w okolicy przedsiębiorca. Moim zdaniem to dla nich jest okazja, bo droga krajowa będzie miała nowy przebieg, przez ziemię po ciotce właśnie. I to będą tereny inwestycyjne. Dobry interes po prostu. A poza tym wygrałam konkurs na stanowisko w ratuszu…
- Konkurs… - policjant, daję słowo, mrugnął do mnie porozumiewawczo. - Konkurs jak to konkurs, wiadomo…
Nie skomentowałam. Przecież rację miał. Ale skoro policja tak dobrze te sprawy zna, to czemu nic z tym nie robi…? Wracałam z tego przesłuchania do ratusza troszkę oszołomiona, ale z podjętą decyzją. Założę sobie monitoring, mało tego, będzie to monitoring rozpustny, z szerokim zasięgiem. Kamer mnóstwo, ile się da! Mam trochę oszczędności z wynajmu mieszkania w stolicy, miało być nowe auto, ale co tam. Może wyśledzę, kto się ze mną tak bawi…!
Nie zdążyłam wejść do swojego pokoju, bo dopadła mnie sekretarka prezydenta z poleceniem, że mam się stawić w jego gabinecie. Czegóż on może chcieć? Do notariusza będzie mnie ciągnął, jak nic.
A jednak nie chodziło o ziemię.
- Po co byłaś na policji? - zapytał. - Zwolniłaś się na dwie godziny twierdząc, że masz ważną sprawę rodzinną…
Cóż, powiedziałam prawdę, że ktoś mnie prześladuje, pomijając oczywiście fakt, że ofiarą gwoździ i petard padł Adaś oraz to, że była mowa o ziemi Zuzanny. Nie miałam zresztą wyjścia, może prezydent i tak wszystko wie o tych różnych groźbach. Może i wiedział, bo nie ciągnął tematu.
- Wywiad będziemy robić - oznajmił, patrząc na jakieś notatki.
- Z kim?
- Ze mną - prezydent spojrzał w moją stronę z wyraźnym politowaniem i przesunął w moją stronę notatki. - Praktycznie już jest zrobiony. Przepisz to tylko i sprawdź czy kwoty inwestycji się zgadzają…
- Rozumiem. Czyli ten wywiad już jest? Pan sam ze sobą go przeprowadzał. To ja chyba nie mogę się pod tym podpisać?
- Daruj sobie. Zabieraj się do roboty - odparł pokazując ręką na drzwi. Rozumiem, że audiencja skończona.
Wywiad prezydenta z samym sobą umilił mi popołudnie. Pierwsze pytanie, jakie sobie zadał prezydent brzmiało: W ostatnim dziesięcioleciu zmienił Pan całkowicie to miasto, nadrabiając prawie wszystkie infrastrukturalne braki. Miasto rozwinęło się, wypiękniało. Czy jeszcze coś pozostało panu do zrobienia?
No naprawdę, tym razem prezydent przeszedł już sam siebie…
KObieta

rys.: Jacek Łukaszewski

Reklama

Magiczna prowincja - odcinek 43: o przesłuchaniu i autowywiadzie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez plonszczak.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

pł1994 z siedzibą w Płońsk 09-100, Płocka 85A,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"